Filozofia Kaizen

„Nawet najdłuższa podróż zaczyna się od jednego kroku.” Lao Cy

Niekiedy sama myśl o wprowadzeniu zmian w naszym życiu powoduje lęk i chęć ucieczki od tematu. Dlaczego tak się dzieje? Jak sobie z tym poradzić?

Moja propozycja to Kaizen. Kaizen to „strategia małych kroków”

Skąd ta trudność? W mózgu ssaczym (śródmózgowiu) znajduje się ciało migdałowate, które kontroluje reakcję „walcz lub uciekaj”, w sytuacji niebezpieczeństwa. Hamuje też ono inne funkcje, które mogły przeszkadzać w ratowaniu życia, takie jak racjonalne i twórcze myślenie.

Ta reakcja „walcz lub uciekaj” włączana jest za każdym razem, kiedy chcemy zmienić coś w swoim życiu, zerwać z dotychczasowymi metodami i odczuwamy, nawet niewielki,  lęk.

Twórczość i działanie celowe są wyłączane wtedy, gdy najbardziej ich potrzebujemy.

Kaizen – strategia małych kroków, pozwala nam ten mechanizm oszukać. Małe działania pozwalają:

´   niepostrzeżenie przemknąć obok ciała migdałowatego, nie budząc reakcji „walcz lub uciekaj”,

´  kora mózgowa ulega aktywacji, mózg zaczyna przygotowywać się do zmiany, poprzez tworzenie nowych połączeń nerwowych,

´  opór przed zmianą maleje.

Strategia kaizen obejmuje sześć elementów:

´  Zadawaj małe pytania

Zadając sobie duże pytania w stylu: „Co mam zrobić aby schudnąć 10 kilo?” albo „Co mam zrobić aby zarobić milion dolarów?” budzimy nasze ciało migdałowate i reakcję „walcz lub uciekaj”. Szybko dochodzimy do wniosku, że właściwie po co mamy podejmować działania, i tak się nie uda, czyli uciekamy.

Dlatego, aby nie budzić tej reakcji warto sobie zadawać małe pytania w stylu: „Co mogę zrobić, aby choć w małym stopniu przybliżyć osiągnięcie swojego celu?”, „Co mogę robić przez pięć minut dziennie, aby więcej się ruszać?”, „Jaką drobną zmianę mogę wprowadzić, aby łatwiej utrzymać porządek?”

´  Myśl małe myśli

Rzeźbienie umysłu – opracowane przez Iana Robertsona, jest techniką w której człowiek „udaje”, że wykonuje pewne działania, koncentrując się na tym co widzi, słyszy, czuje, także w zakresie emocji i ruchu mięśni.

Badania potwierdziły, że aktywność mózgu jest bardzo podobna przy wykonywaniu ćwiczeń w rzeczywistości i w wyobraźni (warunkiem jest głębokie zaangażowanie). Mózg nie rozróżnia tych dwóch sytuacji i tworzy nowe połączenia.

Jest to sposób na „oswojenie” wielu lęków: koszmarów sennych, lęku przed operacją, przed wystąpieniami publicznymi, itd…

´  Podejmuj małe działania

Kiedy myślimy o dużym celu, który wymaga dużych działań, powoduje to lęk. Lęk przed zmianą, lek przed porażką, który budzi reakcję „walcz lub uciekaj” i blokuje kreatywne i racjonalne myślenie, utrudnia przygotowanie planu działania. Dlatego warto zaczynać od małych działań.

Jak chcesz zacząć ćwiczyć, najpierw możesz chodzić w miejscu przez 5 minut dziennie (np. podczas oglądania telewizji).

Jak chcesz posprzątać dom, wybierz jedno miejsce, nastaw minutnik na 5 minut i zacznij sprzątać, po 5 minutach przestań.

Małe działania zajmują mało czasu, mało kosztują, wymagają małego wysiłku.

´  Rozwiązuj małe problemy

Kłopoty mają tendencję do rośnięcia, jak się nimi nie zajmujemy. Poprzez dostrzeganie i rozwiązywanie problemów, gdy są jeszcze małe unikamy większych kłopotów.

Związane jest to też z czujnością i przewidywaniem. W dużych skomplikowanych przedsiębiorstwach, drobny błąd może skutkować poważną katastrofą.

W związkach międzyludzkich nieraz drobne oznaki np. braku panowania nad emocjami mogą być sygnałem do zajęcia się czyimiś tłumionymi emocjami lub niezaspokojonymi potrzebami, albo też ostrzeżeniem przed bliższą relacją.

„Stawiaj czoła sytuacjom trudnym, kiedy wciąż są jeszcze łatwe; dokonuj wielkich czynów za pomocą serii małych działań”.

Tao Te Ching

´  Przyznawaj sobie małe nagrody

Metoda ta wywodzi się z terapii behawioralnej i polega na nagradzaniu się za wykonywanie jakichś czynności, które z jakiegoś względu są dla nas trudne. Nagroda powinna mieć trzy cechy:

´  Dobrze odpowiadać celowi,

´  Być dopasowana do osoby nagradzanej,

´  Być mała i niedroga.

´  Po jakimś czasie, tak przyzwyczaimy do nowej czynności, że wejdzie nam ona w nawyk i nagroda nie będzie potrzebna, więc można będzie się z niej wycofać.

´  Rozpoznawaj małe momenty

Podejście kaizen wymaga wolniejszego tempa i doceniania małych momentów. Wiele przełomowych rozwiązań wyniknęło z codziennej obserwacji drobnych zjawisk, nie z nagłych olśnień!

W szczęśliwych związkach przejawy pozytywnego stosunku partnerów do siebie pojawiają się 5 razy częściej niż przejawy negatywnego stosunku. Nie chodzi o wielkie gesty typu: przyjęcie urodzinowe czy kupienie samochodu, ale o drobne, takie jak:

Mówienie spokojnym głosem przez telefon, bez zniecierpliwienia, że ktoś nam przeszkadza,

Pytanie o szczegóły z dnia drugiej osoby,

Odkładanie pilota, gazety, telefonu gdy partner wchodzi do pokoju,

Wracanie do domu o umówionej godzinie lub zawiadamianie o spóźnieniu. (Z badań dr Gottmana )

Stosowanie tej strategii jest bardzo skuteczne, wymaga jednak cierpliwości. Wbrew pozorom powolne dochodzenie do celu jest często dużo bardziej skuteczne niż krótkotrwały zapał i wywracanie życia „do góry nogami”. Chociaż i takie działania mają swoich zwolenników :-) .

Magdalena Ratz – Hernik

Life coach, pedagog

Poradnia Perspektywa

Artykuł powstał na podstawie książki „Filozofia kaizen” Roberta Maurera, Wydawnictwo Helion

Jak coaching można wykorzystać w wychowaniu.

Co jest dla mnie jako rodzica ważne?

Jakiego człowieka chcę wychować? Jakie wartości chcę mu przekazać?

Obecnie wychowanie dziecka podlega dużej presji, kontroli i ocenie społecznej, w literaturze funkcjonuje nawet nazwa tego zjawiska: „projekt dziecko”. Media, reklamy, producenci bombardują nas przekazem, co jako rodzice, którym zależy na dobru dziecka, powinniśmy robić, kupować, za co płacić, aby nasze dziecko było szczęśliwe, a my jako rodzice byśmy poczuli się spełnieni.

Sprawia to, że czasem gubimy się w tym, co dla nas jest naprawdę ważne, jakie są nasze cele wychowania, niejako „z rozpędu” podejmujemy działania, które w naszym środowisku są „normą”, nie poddając ich weryfikacji za pomocą naszych celów i systemu wartości. Niekiedy dzieje się tak, bo jako rodzice, ludzie nie uświadamiamy ich sobie i w tym właśnie rodzicom może być pomocny coaching.

Czasem jest tak, że mamy jakieś pomysły na temat celów i wartości, ale nie jesteśmy przekonani, że są one słuszne. Nie ufamy sobie, odczuwamy lęk przed sprzeciwieniem się ogólnie obowiązującym trendom, obawiając się, że jeżeli większość ludzi tak robi, to musi to być słuszne. Aby zrozumieć swoje motywy, także warto wykorzystać pracę z coachem.

Często rodzice zaczynają szukać pomocy, gdy ich relacja z dzieckiem jest inna, niż to sobie wymarzyli, lub kiedy szkoła/ przedszkole prosi o interwencję. Za takim stanem rzeczy, niekiedy stoi rozbieżność pomiędzy deklarowanymi przez rodziców wartościami, oczekiwaniami, a realnym zachowaniem wobec dziecka. To też obszar,  który coach pomoże rodzicom zobaczyć.

Rolą coacha nie jest doradzanie rodzicom, jest nią pomoc w uświadomieniu im, do czego chcą dążyć w wychowaniu i co sprawia, że jest to dla nich ważne. Drugim ważnym celem jest  pomoc w zobaczeniu ich własnego potencjału jako rodziców, ich mocnych stron i wykorzystaniu ich w budowaniu relacji z dzieckiem.

Chętnie potowarzyszę Ci w szukaniu własnej drogi rodzicielstwa.

Zapraszam.

Magda Ratz – Hernik

Poradnia Perspektywa

 

Coaching

Czasami jest tak, że zewnętrznie mamy wszystko czego nam trzeba: pracę, dom, rodzinę, jednak cały czas doskwiera nam brak radości, sensu, spełnienia. Warto poszukać, co za tym stoi. Taki dyskomfort jest często zaproszeniem do rozwoju.

Jak znaleźć to, co mnie karmi, co mnie buduje i wspiera? Może warto zająć się relacjami, które tworzę? Z moim partnerem, moimi dziećmi, moimi współpracownikami, przyjaciółmi? Może pomyśleć o  pasjach, zainteresowaniach, na które wydaje się, że nie mam teraz czasu. Może praca, którą wykonuję rutynowo potrzebuje powiewu świeżości, inspiracji? A może to czas, aby zacząć robić coś nowego?

Jeżeli odczuwasz, że jest Ci  w życiu „niewygodnie” i chcesz to zmienić, ale nie wiesz jak, albo nie wiesz co masz zmienić, zapraszam Cię. To może być jedna z ciekawszych podróży w Twoim życiu.

Pani Marta ma 35 lat, partnera i 2 dzieci w wieku 4 i 7 lat. Przyszła do coacha, kiedy od, mniej więcej, roku z trudnością wstawała codziennie rano. Najtrudniej było od poniedziałku do piątku. Czuła niechęć i perspektywa spędzenia całego dnia w łóżku niezmiennie, codziennie, wydawała jej  się bardziej kusząca. Wakacje i ferie były czymś, o czym nieustannie marzyła.

Nie zawsze tak było, kiedy rozpoczynała swoją pracę w szkole, leciała tam, codziennie, jak na skrzydłach. Właściwie przez kilka pierwszych lat czuła poranny entuzjazm, oczekiwanie na to, co wydarzy się tego dnia. Czy to możliwe, że powinna zmienić zawód? Całe studia marzyła o pracy w szkole, uwielbiała młodzież, chciała przed nimi odkrywać uroki literatury, która była jej wielką miłością. Co się stało?

Z takim dylematem Marta trafiła do coacha. Przyjrzała  się temu, co w pracy nauczyciela, przez tyle lat, podobało jej się najbardziej, dawało jej najwięcej satysfakcji, najbardziej ją rozwijało i karmiło. Co teraz w pracy napawa ją największą niechęcią i rezygnacją.

Po przyjrzeniu się swoim potrzebom, talentom i możliwościom, Marta podjęła decyzję o dalszym rozwoju zawodowym. Rozpoczęła studia podyplomowe i wkrótce zmieniła pracę na taką, w której mogła rozwinąć skrzydła i zajmować się największą pasją swojego życia – literaturą.

A Ty? Jesteś gotów zmienić swoje życie? Czy tylko potrzebujesz drobnych korekt? Jesteś zwolennikiem rewolucji czy ewolucji?

Magda Ratz – Hernik

Poradnia Perspektywa

Przeszłość jako prolog

W obszarze zainteresowań psychoterapii leży m.in. świat relacji, zarówno z ważnymi osobami w naszym życiu, jak i również ten wewnętrzny, nieuświadomiony. Każdy z nas nosi w sobie zbiór różnych reprezentacji psychicznych dotyczących określonych aspektów siebie i innych osób. To właśnie one często bywają przyczyną trudności w relacjach międzyludzkich, które po bliższym przyjrzeniu się im, niejednokrotnie układają się w charakterystyczne wzorce.

Pewne wzorce relacji z innymi ustalają się w dzieciństwie, z czasem zostają uwewnętrznione i zostają częścią charakteru każdego z nas. Dlatego niektóre osoby mają tendencje do tworzenia bardzo podobnych relacji w związkach z na pozór bardzo rożnymi osobami. Te typy relacji są blisko związane z pojęciem pamięci proceduralnej, czyli pamięci odpowiedzialnej za znajomość sposobów wykonania określonych czynności, takich jak gra na fortepianie, jazdy samochodem, czy nawiązywanie relacji społecznych z innymi ludźmi. Wydaje nam się że podejmujemy własne, niczym nie ograniczone wybory, podczas gdy okazuje się że to co czasami determinuje nasze zachowanie to nieświadome schematy, które wciąż odtwarzamy, a które niejednokrotnie przysparzają nam wiele cierpienia psychicznego. Są to w pewnym stopniu proceduralne „wspomnienia” wielokrotnie powtarzane w najróżniejszych sytuacjach międzyludzkich.

Dziecięce doświadczenia w sposób istotny wpływają na kształt osobowości w życiu dorosłym każdego z nas. Mogą one odgrywać ważną rolę w genezie aktualnych problemów. Zwykle wydaje się to zrozumiałe w przypadku silnych urazów (np. bycie ofiarą upokarzania, czy przemocy fizycznej) i łatwo przychodzi uznanie wpływu takich wydarzeń na zaburzenie osobowości dorosłego człowieka. Jednak częściej znacznie bardziej istotne okazują się wieloletnie, powtarzające się wzorce interakcji w rodzinie.

W ramach takiego sposobu myślenia, charakter człowieka można pojmować jako w miarę przewidywalne wzorce zachowania przypominającego ważne dla nas „figury” z wczesnego dzieciństwa, lub jako nieświadomie wywoływane przez nas zachowania w innych ludziach. Proces ten może w pierwszym momencie wydawać się nieco mistyczny, bo jak możemy chcieć wywoływać w innych ludziach określone reakcje, zwłaszcza gdy są one czymś dla nas przykrym i krzywdzącym, a my po raz kolejny czujemy ze np. nasze granice znów zostały przekroczone? Zjawisko to staje się jednak odrobine jaśniejsze gdy uświadomimy sobie jakim kanałem przekazujemy innym ludziom największą ilość informacji o sobie, czyli poprzez komunikacje niewerbalną. Jest to komunikacja niezależna od języka, uniwersalna a zarazem przesądzająca  o odbiorze tego co przekazujemy drugiej osobie. Jest to również kanał porozumienia poprzez który matki orientują się w potrzebach dzieci w ich pierwszych latach życia. Komunikacja niewerbalna ma ogromne znaczenie i korzystamy z niej na co dzień w sposób mniej, bądź bardziej świadomy. To właśnie głównie tego języka używamy odtwarzając uwewnętrznione w naszej pamięci proceduralnej schematy relacyjne, co wielokrotnie prowadzi do powtarzania sytuacji których świadomie chcemy uniknąć, a które przy naszym mniej bądź bardziej świadomym udziale dzieją się nadal. To zamknięcie w błędnym kole odtwarzania przeszłości w teraźniejszości nie musi jednak trwać w nieskończoność, bo o ile na przeszłe wydarzenia nie mamy wpływu i możemy pracować jedynie nad pogodzeniem się ze swoją przeszłością, to warto jednak dołożyć wszelkich starań aby nasza przeszłość nie determinowała teraźniejszości i przyszłości.

Agnieszka Ciołkiewicz

Poradnia Perspektywa

Kiedy pamięć zawodzi …..

„Babciu już mi to mówiłaś dziś kilka razy”, „Znowu nie wiem gdzie położyłam te rękawiczki, ciągle zapominam gdzie co kładę”, „Zupełnie nie wiem, jaką mamy dziś datę, ostatnio mam problem z określeniem roku”, „Musiałam dziś iść trzy razy do sklepu, bo ciągle zapominam co miałam kupić”, „Poszłam dziś 3 razy po mleko, bo zapomniałam, że kupiłam już wcześniej”, „Zapomniałam, że gotowałam obiad, spaliłam patelnię”, „Nie potrafię już tak dobrze liczyć, jak jestem w sklepie to mi się myli”, „Podaj mi proszę ten…no ten….zupełnie nie pamiętam jak nazywa się ten przedmiot”.

Takie wypowiedzi nie są wcale niezwykłe. Prawdopodobnie każdy z nas zna, bądź znał osobę, która mówiła takie bądź podobne rzeczy. Takie wypowiedzi mogą świadczyć o występowaniu zaburzeń funkcji poznawczych, być może nawet sięgających poziomu zespołu otępiennego.

Zwykle najszybciej zauważamy zaburzenia pamięci. Pamięć jest jedną z tzw. funkcji poznawczych, które służą do tworzenia i modyfikowania wiedzy o otoczeniu, co w efekcie modeluje nasze zachowania. Oprócz pamięci funkcje poznawcze obejmują takie obszary jak uwaga, mowa, postrzeganie, intelekt, myślenie abstrakcyjne, wykonywanie obliczeń, podejmowanie decyzji, tworzenie pojęć, formułowanie sądów i wykonywanie złożonych ruchów docelowych.

Na pewno wielu z nas spotkało się w swoim życiu z osobą, najczęściej starszą, która ujawniała objawy zaburzeń funkcji poznawczych. W powszechnym użyciu najczęściej słyszymy o tzw. demecji starczej bądź o chorobie Alzheimera, która jest jedną z kilku postaci chorób otępiennych.

Zauważamy, że osoba starsza, np. babcia bądź dziadek, zaczyna zapominać bieżących rzeczy, cały czas czegoś szuka, powtarza kilka razy to samo. Powyższe sytuacje mogą być sygnałem świadczącym o zaburzeniach pamięci tzw. krótkotrwałej.  Szczególnie przy początkach otępienia (demencji), na pierwszy plan wysuwają się zaburzenia pamięci krótkotrwałej przy względnie zachowanej pamięci długotrwałej. To oznacza, że dana osoba bardzo dobrze pamięta sytuacje, doświadczenia dotyczące przeszłości, a nie może zapamiętać tzw. „bieżących spraw”. Z czasem zaburzenia te mogą się pogłębiać. Równolegle bądź w przebiegu procesu pogłębiania się takich zaburzeń, możemy obserwować zaburzenia pamięci dawnej, zaburzenia w zakresie orientacji w przestrzeni, w zakresie koncentracji, zaburzenia zachowania, zaniedbania odnośnie higieny.

Kiedy obserwujemy zachowania niestandardowe u znanej nam osoby, na przykład zaczyna się ona gubić w drodze do sklepu, nie jest w stanie dojechać tam, gdzie zwykle jeździła, myli pokoje, zaniedbuje się higienicznie, mimo że wcześniej nie było to zachowanie właściwe dla danej osoby, nie jest w stanie zaplanować swoich działań, myli słowa bądź ich zapomina, powtarza ciągle to samo, nie pamięta bieżących rzeczy, mimo że doskonale i szczegółowo opowiada o czasach młodości, jest bardziej drażliwa, labilna emocjonalnie, należy zgłosić się do specjalisty celem diagnostyki występujących u danej osoby zaburzeń funkcji poznawczych.

Zespoły otępienne obserwuje się najczęściej u osób starszych. Należy jednak pamiętać, że występowanie zaburzeń funkcji poznawczych u osoby starszej nie zawsze oznacza demencję. Zaburzenia funkcji poznawczych występują również w przebiegu innych zaburzeń lub chorób, np. depresji.

Najbardziej znaną postacią otępienia jest otępienie w chorobie Alzheimera. Nie oznacza to jednak, że każde otępienie jest typu Alzheimerowskiego. Wyróżnia się inne rodzaje m.in. otępienie naczyniopochodne, otępienie z ciałami Lewy-ego, otępienie czołowo-skroniowe. Ryzyko występowania zaburzeń funkcji poznawczych jest większe u osób chorujących na cukrzycę, przewlekłą niewydolność nerek, nadciśnienie tętnicze i inne choroby układu krążenia, chorobę Parkinsona, POChP, SM (stwardnienie rozsiane), padaczkę, choroby endokrynologiczne, a także u osób uzależnionych.

Ujmując ogólnie otępienie (demencja) jest zespołem spowodowanym chorobą mózgu, zwykle o charakterze przewlekłym lub postępującym, w którym zaburzone są wyższe funkcje poznawcze, takie jak: pamięć, myślenie, orientacja, rozumienie, liczenie, zdolność uczenia się, język i ocena. Z osłabieniem funkcji poznawczych powiązane jest zazwyczaj osłabienie kontroli emocji i impulsów, a także zaburzenia zachowania i motywacji. Otępienie wpływa destrukcyjnie na przebieg podstawowych aktywności życiowych chorego (dbanie o higienę, ubieranie się, jedzenie itd.). Zaburzenia zachowania w otępieniu występują w czasie trwania całej choroby. We wczesnym etapie dominują zamiany osobowości (upór, zmiana nawyków, drażliwość, gniewliwość, impulsywność, apatia, obniżenie zainteresowań, aktywności). W otępieniu o nasileniu średnim i średniogłębokim występuje błądzenie, agresja słowna i fizyczna, niepokój ruchowy, zaburzenia łaknienie, krzyk.

Należy pamiętać, że nie warto lekceważyć takich objawów, bo im wcześniej będzie można wdrożyć leczenie, tym jest większa szansa na spowolnienie postępu choroby otępiennej. Celem diagnozy można zgłosić się do psychologa, psychiatry, neurologa. Leczenie polega na farmakoterapii, ćwiczeniu funkcji poznawczych, a także opiece rodziny, domowej, czy instytucjonalnej.

Agata Kiełczewska

Poradnia Perspektywa

O co chodzi z osławionymi psychologicznymi mechanizmami uzależnienia ?

Poprzednio pisałam o naturze uzależnienia, o dramatycznym przekierowaniu u osoby uzależnionej instynktu samozachowawczego z ochrony jej samej na ochronę uzależnienia.  Dziś kilka słów o narzędziach używanych przez uzależnienie do ochrony samego siebie. U każdego z nas działają tzw. mechanizmy obronne.  Stanowią one taki swoisty mur obronny każdego z nas, który chroni nas przed trudnymi, często traumatycznymi przeżyciami. Znamy to wszyscy. Aby udźwignąć ciężar jakiegoś wydarzenia czasami tłumimy lub wypieramy wspomnienia. Marzymy, fantazjujemy aby uciec przed trudną rzeczywistością, która nas otacza. Zaprzeczamy gdy absolutnie nie jesteśmy w stanie przyjąć jakiegoś faktu. Zniekształcamy postrzeganie i interpretowanie otaczającego nas świata poprzez intelektualizowanie, racjonalizowanie i minimalizację. U osoby zdrowej mechanizmy obronne są swoistą mądrością organizmu tzn. chronią wtedy gdy absolutnie nie jesteśmy przygotowani do ochrony naszego wewnętrznego grodu. Oczywiście pojawiają się kłopoty gdy mechanizm się usztywnia, gdy z różnych powodów staje się nadmiarowy i nieadekwatny. Wtedy wydatkujemy na jego działanie zbyt wiele energii, stajemy się usztywnieni i nadmiernie kontrolujący w kontaktach z innymi i skupieni na ochronie i potencjalnym ataku tracimy kontakt ze sobą samym.  No cóż ale to już opowieść na inny moment. U osoby uzależnionej mechanizmy używane są do ochrony choroby. Innymi słowy gdy do uzależnionego mówisz : bierzesz, pijesz on często zaprzecza ależ to nie prawda. Gdy trudno jest tak wprost zaprzeczyć słyszymy: piję jak każdy albo no przecież Jasiek pije więcej. Słyszymy tysiące często pseudointelektualnych wywodów: ależ marihuana nie jest narkotykiem bo…..a w Holandii……..a przecież to lekarstwo na………Gdy dzielimy się swoim niepokojem tym co się dzieje w odpowiedzi otrzymujemy zdanie ależ wszystko jest pod kontrolą jak będę chciał to przestanę pić czy brać, robię to bo lubię i już. Choroba uzależnienia w taki sposób używa mechanizmów obronnych , tak zniekształca postrzeganie i przeżywanie rzeczywistości i samego siebie, że sam chory nabiera przekonania iż z nim jest wszystko ok. to tylko ten świat zwariował a inni go nie rozumieją a skoro nie rozumieją i nie akceptują to odrzucam ich i coraz bardziej zanurzam się w swojej nowej, wielkiej miłości. Tak tak uzależnienie jest jak nowa cudowna kochanka. Jest namiętna, nie ma oczekiwań, nie ma pretensji, zawsze gotowa, cierpliwa w czekaniu. W oczach uzależnionego kostucha śmierci jest najpiękniejszą istotą……. Zawsze jest, zawsze przytuli, zrozumie, wysłucha, z nią wszystko wydaje się wytracać na znaczeniu……Dopiero znacznie później pojawiają się do spłaty ukryte początkowo skrzętnie  koszta tego układu.

Agata Bujalska

Poradnia Psychologiczna Perspektywa

 

Przemoc emocjonalna (psychiczna)

Będę  w tym krótkim artykule zwracać się do kobiet jako adresatek takiej przemocy bo to bardziej w standardzie, ale oczywiste jest, że również kobiety stosują przemoc psychiczną wobec mężczyzn z którymi pozostają w związku z tą różnicą, że mężczyźnie choćby z przyczyn kulturowych trudniej wyjść z cienia i ogłosić: „tak, to prawda kobieta znęca się nade mną, nastaje na moją godność, dlatego proszę o pomoc”.

Przemoc czyli działanie intencjonalne – świadome dążenie do zniewolenia osoby i uczynienia jej podporządkowaną sprawcy, który zawsze wie lepiej jak masz myśleć, czuć i robić.

Nie łudź się nigdy, nie nastąpi taki moment, w którym sprawca powie swojej ofierze „kochanie teraz jest dobrze”. Być może słyszysz nie raz coś podobnego, ale zauważ, że stan zadowolenia Twojego mężczyzny trwa krótko. Załóż, że tak będzie zawsze, tylko coraz silniej i coraz więcej obszarów Twojego życia będzie podlegało jego kontroli. Twoje życie z partnerem stosującym przemoc psychiczną polega na ciągłym zastanawianiu się czego on chce, jak masz się zachować, co teraz a co  później powiedzieć, jak mu nadskoczyć. Zgadujesz i robisz tak jak zgadniesz. Gdy zgadłaś i dostałaś głaska – nagrodę, na przykład komplement, czułe spojrzenie, jakąś obiecankę – rozpływasz się w cieple, zachwytach i nadziei, że tak będzie zawsze. Myślisz „on jest w głębi duszy dobry, kocha mnie” ale nie da się zgadnąć zawsze. Twój partner nie ma jakiejś precyzyjnej wizji Ciebie i waszego związku. Zauważ, że w zasadzie co byś nie zrobiła i tak jest źle, dziś to jutro coś innego. I tak jesteś nie wystarczająco dobra. Dziś to samo w Tobie chwali jutro, krytykuje na przykład: „wyzywająco się malujesz”, kolejnego dnia – „zrób coś z sobą, jak ty wyglądasz, w ogóle o siebie nie dbasz”.

Gdy zamiast głaska dostajesz krytykę poniżające, ostre ja brzytwa słowa dotyczące całej Twojej osoby a nie tylko jakiegoś zachowania – cierpisz. Czujesz zawód, żal, głęboki smutek, krzywdę. Twoje życie traci sens. Bo sens to on – ten mężczyzna i jego zadowolenie. Siebie traktujesz jak maszynę do produkcji jego spokoju i radości. Jego akceptacja jest Ci potrzebna do normalnego funkcjonowania. Generator Twoich emocji nie jest w Tobie lecz w innym człowieku.

Być może zaszłaś już tak daleko w procesie stawiania się ofiarą, że nie czujesz złości do swojego sprawcy, a czujesz się winna i myślisz „no tak jednak jestem beznadziejna, wciąż robie coś źle” takie myślenie podsycane jest treściami sprawcy wobec Ciebie, że bez niego zginiesz, nikt Cię nie zechce, nie poradzisz sobie, a wszystko co robi jest dla Twojego dobra.

Łapiesz się na to, bo Twój partner bywa czarujący okresowo wyznaje Ci miłość, robi prezenty, kolacje przy świecach, przeprasza, płacze, prosi o przebaczenie „tak tak kochanie, wybacz, ale wiesz gdybyś Ty …….”.

Jeśli w tym artykule znajdujesz część siebie poszukaj dla siebie pomocy terapeutycznej. Początkowo uczyń z tego tajemnice. W jego interesie nie leży byś się wzmocniła i stawiała granice przemocy więc gdy mu o tym powiesz odwiedzie Cię od tego na pewno.

W terapii dowiesz się co takiego sprawia, że każda Twoja kolejna próba poprawienia swojej sytuacji w związku czyni ją jeszcze gorszą.

Na koniec powiem coś co pewnie się Tobie nie spodoba. Wiadomo, że za przemoc odpowiedzialny jest sprawca. To prawda. Ale ktoś robi, a ktoś choć bardzo nie chce – pozwala. Jeśli od lat stosujesz nieskuteczne własne patenty i łudzisz się, że w końcu znajdziesz ten sposób, że dotrzesz do niego, że w końcu zrozumie …… i uporczywie tkwisz w nie szukaniu profesjonalnej pomocy – jest to zakres Twojej odpowiedzialności. Pozwól sobie pomóc. Zmiana może się okazać łatwiejsza niż myślisz.

Zofia Majtczak

Poradnia Psychologiczna Perspektywa

 

Przemoc-sprawca-ofiara

Wsłuchajmy się w pojęcie przemoc: to nic innego jak parcie mocy – czy rzeczywistej, o tym później. Przemoc to coś więcej niż agresja. To zachowanie dotyczące wielu, najczęściej wszystkich poziomów funkcjonowania człowieka – ofiary. Przemoc jest zawsze intencjonalna w odróżnieniu od agresji. Osoba, której zachowanie wymknie się spod kontroli i dopuści się zachowania agresywnego (słowa, czynu łatwo rozpoznawalnego jako agresywne) najczęściej po względnie krótkim czasie zyskuje krytycyzm wobec siebie, jest zdolna do głębszej refleksji na swój temat, odczuwa winę, przeprasza bez oczekiwania wybaczenia (bo to ubijanie interesu psychologicznego czyli zadbanie głównie o swój a nie poszkodowanej osoby komfort).

Sprawca przemocy pozostaje bezkrytyczny. Jest głęboko przekonany o słuszności swoich zachowań wobec osoby. Korzysta ze swojej mocy bo doświadcza nieskutecznych form obrony osoby jak również milczenia świadków. Łamie granice wolności człowieka. Nie bierze odpowiedzialności za swoje czyny „zobacz do czego mnie doprowadziłaś”, „robię to dla Twojego dobra”, „bo masz ze mną za dobrze” Przemoc przybiera wiele form – po za oczywistą przemocą fizyczną ofiara równolegle doświadcza upadku godności w skutek deprecjonowania jej wartości jako człowieka poprzez: obrzucanie wyzwiskami jej samej, jej rodziny, jej przyjaciół, którzy potencjalnie mogli by ją chronić.

Celem działania sprawcy na tym poziomie jest właśnie oderwanie swojej ofiary od źródeł opieki, pomocy i ewentualnego powrotu do domu rodzinnego. Sprawca przemocy ma w tej sprawie wiele pomysłowości. Potrafi manipulacyjnie skłócać, siać zamęt nawet w obliczu faktów oczywistych tak by ofiara doznawała dezorientacji nawet w sprawach, które dotąd uznawała za pewne.

Przemoc ekonomiczna polega na pozbawianiu stałego źródła dochodu tak, by ofiara była zupełnie zależna finansowo. Dokonuje tego poprzez pomniejszanie znaczenia dochodów ofiary „właściwie te Twoje pieniądze na nic nie wystarczają, tylko Cię w domu nie ma ….”, zniechęcanie do kursów, uczenia języków, osiągania kolejnych szczebli w rozwoju zawodowym. Aż do rozliczania osoby z każdego wydanego grosza i podsycania etosu wyłącznie swojej ciężkiej pracy, a nawet własnego wykorzystania.

Przemoc seksualna to poza oczywistym wymuszaniem seksu, polegać może na wprowadzaniu do pożycia pornografii (gdy partner się na to nie zgadza), osób trzecich, wmawianiu pruderii gdy osoba odmawia niepreferowanych form seksualnych. To też usilne przekonywanie partnera co ten lubi najbardziej „wiem przecież, że to lubisz tylko wstydzisz się przyznać” .

A wszystko po to, by złamać i zniewolić człowieka. Taka jest właśnie intencja sprawcy.

Bywa też tak, że gdy osoba zostanie już zupełnie niezdolna do walki o godność i autonomię będzie porzucona przez swojego kata, który poszuka sobie nowego obiektu do złamania, bo właśnie sam proces a nie efekt jest dla niego atrakcyjny.

Sprawca przemocy to najczęściej osoba gniewna, ponura, napięta. Dominującą emocją jest złość i głęboko skrywany lęk oraz kompleksy co do własnej osoby. Bardzo często w przeszłości doświadczał przemocy ze strony innych ludzi (najczęściej rodziców). Proces łamania człowieka często trwa wiele lat i nie od początku można go rozpoznać. Wokół męskiej siły narosło wiele mitów. Początkowe akty przemocy mogą być wręcz przeciwnie interpretowane przez ofiarę: „wreszcie mam silnego mężczyznę, decyzyjnego, wie czego chce, a jest tak zazdrosny bo bardzo mnie kocha”. Aktom zazdrości przypisywane są uczucia i postawa „zależy mu”. Stan ten przez pewien czas może dowartościowywać osobę i napawać dumą. Z czasem jednak, gdy doznaje ona szkód osobistych ze strony sprawcy, przystępuje do walki i obrony. Robi to na wiele sposobów: apeluje do sumienia, powołuje się na wartości własne, wymusza przysięgi i obietnice, płacze, grozi rozwodem (odejściem) , łasi się, przekupuje np: seksem. Cechą charakterystyczną tej obrony jest jej nieskuteczność, która wtórnie powoduje, że po każdej takiej interwencji ku zmianie zachowań sprawcy pozycja ofiary w związku spad, aż do zupełnego braku znaczenia, poddania się i utraty nadziei na poprawę swojego losu kiedykolwiek i z kimkolwiek. Po latach tkwienia w takiej sytuacji ofiara przemocy nie odchodzi bo nie ma dokąd, skutecznie zerwała kontakty ze swoją rodziną. Rodzina sprawcy obwinia ją za taki stan. Nie ma przyjaciół. Zostali odsunięci prze samą ofiarę lub odsunęli się sami zmęczeni wieloletnim słuchaniem zwierzeń zakończonych pytaniem „no i co ja mam zrobić”. Jest bez pieniędzy bo zrezygnowała z pracy, od lat nie ma wglądu w stan kąta. Nie ma zainteresowań ani entuzjazmu do nich. Nie raz smutna (już nie wściekła) myśli „jak to się stało? Ja, taka kiedyś radosna, przebojowa osoba…” najczęściej czuje lęk, strach, głęboki smutek, gorycz, żal, krzywdę, nieadekwatną winę, tłumi złość.

Skoro nadal żyjesz oznacza to, że nie utraciłaś swojej mocy do końca. Możesz ją odzyskać by wrócić do siebie – po latach opuszczenia siebie. Nie obiecuję, że będzie łatwo i szybko. Pamiętaj – za przemoc odpowiedzialny jest wyłącznie sprawca.

Zofia Majtczak

Poradnia Psychologiczna Perspektywa

 

Cykle przemocy w rodzinie

Przeglądając czasopisma najczęściej możemy napotkać wytłuszczone informacje o przemocy i agresji. Większość z nas mylnie uważa oba te pojęcia za tożsame. Powinniśmy wiedzieć, że przemocą nazywa się działanie intencjonalne albo zaniechania działania, jednej osoby wobec drugiej, które wykorzystuje przewagę sił, naruszając prawa i dobra osobiste jednostki, powodując jej cierpienia i szkody. Wyobraźmy sobie taką sytuację:

Mężczyzna dostał naganę w pracy i wściekły wraca do domu. Przyczyn swojego zdenerwowania dopatruje się w brudnych naczyniach i „znowu” źle doprawionym obiedzie. Mężczyzna krzyczy na swoją niewielkich rozmiarów żonę, wyzywa ją i bije pasem. Chce by kobieta dzięki jego zachowaniu w końcu zrozumiała co ma poprawić.

Opisaną sytuację możemy nazwać przemocą ponieważ

  • mężczyzna intencjonalnie atakuje żonę – robi to w konkretnym celu
  • mężczyzna ma przewagę nad kobietą – m.in. fizyczną (jest od niej większy, silniejszy)
  • mąż narusza dobra osobiste kobiety – nie liczy się z jej potrzebami (np. akceptacji, szacunku) i traktuje ją jak przedmiot, pozbawiając prawa, chociażby do nietykalności
  • w wyniku tego zdarzenia kobieta cierpi i doznaje szkód fizycznych i psychicznych

Tym co odróżnia przemoc od agresji jest przewaga sił jednej ze stron. W przemocy przewagę ma zawsze sprawca, natomiast w przypadku agresji – siły są zrównoważone. Zachowanie agresywne, podobnie jak w przypadku przemocy, może powodować cierpienie, szkody oraz naruszać prawa i dobra jednostki poprzez na przykład bicie, krzyczenie czy zastraszanie. W sytuacji gdy mamy do czynienia z agresją – każdy ma szanse wygrać. Natomiast gdy spotykamy się z przemocą – to ofiara nie ma możliwości wyboru, ponieważ nawet jeśli podejmie walkę ze sprawcą to i tak przegra.

Zrozumienie tego rozróżnienia jest niezwykle istotne, ponieważ jeśli mamy do czynienia z przemocą to dzięki zapisom w Kodeksie Karnym można wyciągnąć konsekwencje prawne dla sprawcy. Najczęściej postępowanie prawne jest związane z założeniem „Niebieskiej Karty”, znalezieniem świadków przemocy i zbieraniem dowodów (obdukcja, policyjne notatki służbowe, nagrania audio-video, zdjęcia dokumentujące szkody).

Ciekawy jest fakt, że ofiary przemocy w rodzinie często nie zgłaszają się po pomoc. Przyczyn tego zjawiska możemy upatrywać się między innymi w: zastraszeniu („Jeśli komuś o tym powiesz to cię zabije!”) , wyuczonej bezradności („Co bym nie zrobiła to i tak mnie skatuje.”) czy też nadziei na zmianę („Wczoraj mnie pobił, ale dziś dał mi kwiaty. Chyba zrozumiał, że tak nie może dłużej być, zmienił się i już wszystko nam się ułoży…”).

Nadzieja na zmianę na lepsze jest bezpośrednio związana z Teorią Cyklów Przemocy, której twórczynią jest psycholog Leonora E. Walker. Badając kobiety, które doznawały przemocy w rodzinie odkryła pewne cyklicznie pojawiające się zdarzenia. Cykl przemocy składa się z trzech następujących po sobie faz: fazy narastania napięcia, fazy ostrej przemocy i fazy miodowego miesiąca, które schematycznie ilustruje poniższy schemat:

 

FAZA NARASTAJĄCEGO NAPIĘCIA

Pierwsza faza cyklu przemocy charakteryzuje się pojawianiem się coraz to nowych sytuacji konfliktowych a wraz z nimi narastającym napięciem w związku. Partner jest drażliwy, „wszystko go denerwuje i wyprowadza z równowagi” a emocje rozładowuje na partnerce – krzyczy na nią, krytykuje, wyzywa i poniża. Na przykład:

Mężczyzna krzyczy na żonę: „Jesteś idiotką! Ile razy mam ci mówić, że jak wracam do domu to obiad ma już być gorący na stole?! Natychmiast podgrzej to, a jak nie to zobaczysz…!”

Kobieta w tej fazie spełnia żądania mężczyzny, przeprasza za swoje zachowanie, obiecuje poprawę i stara się załagodzić sytuację, tak aby mężczyzna nie skrzywdził jej ani dzieci. Zdarza się, że u niektórych kobiet pojawiają się dolegliwości psychosomatyczne (bez wyjaśnienia fizycznego) takie jak niewytłumaczone: bóle głowy, żołądka, serca i bezsenność.

FAZA OSTREJ PRZEMOCY

W tej fazie napięcie osiąga swoje apogeum i frustracja znajduje upust. Zachowanie sprawcy staje się nieprzewidywalne i bardzo gwałtowne. Powodem wybuchu gniewu może być byle błahostka. Wtedy obserwujemy silne nasilenie agresji słownej oraz może pojawić się bicie, kopanie, grożenie bronią, duszenie. Ofiara w tej fazie stara się obronić swoje życie i zdrowie poprzez chowanie się za meblami lub kulenie się. Kobieta zarazem stara się uspokoić partnera – znowu przeprasza i jest miła. Po zakończeniu wybuchu przemocy ofiara często jest w szoku i szargają nią takie emocje jak: wstyd, przerażenie a zarazem złość i bezradność. Skutki ataku mogą być fizyczne, takie jak: podbite oko, siniaki, wybite zęby, połamane kończyny, poronienie, a nawet śmierć. Następstwa psychologiczne to na przykład: depresja, apatia, zaburzenia snu i odżywania a nawet próby samobójcze.

FAZA MIODOWEGO MIESIĄCA

Gdy sprawca wyładował swoje negatywne emocje i wie, że przekroczył granice to nagle zmienia się w „idealnego partnera”. Przeprasza partnerkę za swoje zachowanie, obiecuje poprawę oraz okazuje dużo ciepła i miłości. Sprawca obdarowuje partnerkę prezentami, zabiera ją na romantyczne spacery i kolacje oraz jest delikatny i troskliwy w czasie kontaktów seksualnych. Postronni obserwatorzy mogliby określić parę, znajdującą się w tej fazie, jako szczęśliwą. W wyniku poprawy zachowania partnera, kobieta zaczyna wierzyć, że ukochany się zmienił a przemoc może odejść w zapomnienie. Niestety faza miesiąca miodowego mija i cykl zatacza krąg – znowu pojawia się napięcie.

Cykle mogą trwać latami. Przemoc przy każdym następnym zataczaniu kręgu może stawać się coraz gwałtowniejsza, a faza miesiąca miodowego – coraz krótsza. Warto pamiętać, że osoba, która stosuje przemoc jest odpowiedzialna za swoje zachowanie. Nic nie usprawiedliwia stosowania przemocy. Jeśli doświadczasz przemocy to koniecznie zgłoś się po pomoc na przykład do: Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” (22-666-28-50), na policję (tel. 997), do Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Twojej okolicy czy też do specjalistów z Niepublicznej Poradni Psychologicznej Perspektywa w Warszawie (22-216-71-95). Z tego niebezpiecznego cyklu przemocy można wyjść! – trzeba tylko sięgnąć po pomoc.

Ewa Michalska

Poradnia Psychologiczna Perspektywa

Ojciec ? Nieobecny !

Coraz częściej w otaczającej nas rzeczywistości mierzymy się z perspektywą nasilających się wątpliwości dotyczących rzeczy wydawałoby się podstawowych tj. naszej płci i konsekwencji wynikających z faktu bycia kobietą czy bycia mężczyzn. Pytamy samych siebie o naszą tożsamość, o to co to znaczy męskość, kobiecość o naszą rolę, pozycję, prawa i jaśniej definiując swoją tożsamość, są coraz bardziej świadome swoich praw i coraz odważniej je egzekwują. Wiek XX to bardzo dynamiczny czas rozwoju dla kobiet i ich nowego miejsca w rzeczywistości – są wykształcone, często niezależne finansowo, głosują, zajmują się polityką i co na ten moment jest dla nas jasne mają własne konta osobiste choć w niektórych stanach USA nie miały jeszcze takiego prawa w latach 50 XX wieku. A mężczyźni ? A tzw. męska tożsamość? Cóż wydaje się być na wyraźnym zakręcie. Aktywne często silnie rywalizujące kobiety wyraźnie zachwiał światem mężczyzn. Kobiety zaczęły chcieć i coraz głośniej mówić o swoich oczekiwaniach: dbaj i zagwarantuj byt rodzinie, rób karierę zawodową, bądź silny, bądź czuły, wspieraj mnie, bądź moim przyjacielem, bądź świetnym kochankiem, daj mi orgazm, bądź zaangażowany w życie rodziny bądź aktywnym rodzicem… itd….itd… Te wszystkie zdania nie mają na celu pokazania jak trudno jest mężczyźnie mają jedynie z akcentować wyraźną zmianę jaka nastąpiła w bardzo krótkim czasie. Wystarczy zapytać nasz babki a nawet matki…

Przy tak wielu bardzo zróżnicowanych oczekiwaniach i braku wsparcia oraz doświadczenia z poprzednich pokoleń nie trudno o nasilające się niepewności, lęk, wewnętrzne konflikty. Mężczyźni coraz częściej mają kłopot w zdefiniowaniu co jest męskie i czym jest męskość. Często to męskie budowane jest na bazie zaprzeczenia temu co potocznie określane jest jako kobiece. W konsekwencji taka konstrukcja może doprowadzić do tłumienia własnej wrażliwości i emocjonalności oraz nasilania imperatywu ciągłego udowadniania, walki, budowania hipermęskości. Stąd już prosta droga do nasilającego się lęku przed niespełnieniem, przed byciem niedostatecznie dobrym. Sposobem poradzenia sobie z taką perspektywą staje się budowanie dystansu emocjonalnego, bycie w nieobecności fizycznej lub emocjonalnej. Szczególnie katastrofalne w skutkach jest wycofanie się mężczyzny z roli ojca. Bo rola ojca ma polegać na obecności i to już wbrew obiegowym opiniom od pierwszych chwil życia dziecka. Obecność ojca jest konieczna ponieważ pozwala dziecku bez wartościowania różnicować świat kobiet i mężczyzn. Mężczyzna jest wentylem bezpieczeństwa dla silnej, zależnościowej diady dziecko – kobieta. Brak obecności ojca, a co niepewności dotyczącego tego świata co w konsekwencji doprowadza do powstania szkodliwego dla dziecka obrazu „dobrej matki” i „złego ojca”. W każdym momencie rozwoju dziecka obecność ojca jest bardzo ważna, bez względu na płeć dziecka. W przypadku synów brak możliwości identyfikacji z pozytywnymi aspektami własnego ojca może w sposób znaczący zaburzyć lub uniemożliwić im bycie empatycznym rodzicem dla własnych dzieci …. I tak magiczny krąg nieobecności się zamyka ….

Polecam: Eichelberger „Zdradzony przez ojca”

Agata Bujalska

Poradnia Psychologiczna Perspektywa